|
Pamiętasz smak zimnej kawy zbożowej z kotła? Aromat paprykarza szczecińskiego i lekkość dmuchanego ryżu z torebki? Wciąż tęsknisz za blokiem czekoladowym?
Jesteś dzieckiem PRL-u. I ta książka jest dla Ciebie.
Łukasz Modelski otwiera drzwi do przeszłości, gdzie podanie na obiad kotleta było heroicznym zwycięstwem, pomarańcze pojawiały się tylko na Boże Narodzenie, a prawdziwy luksus miał smak Coca-Coli. Dzieciństwo upływało w cieniu kolejek i braków w zaopatrzeniu, za to z kluczem na szyi, historyjką z gumy Donald w kieszeni i wyjadaną wprost z opakowania oranżadką w proszku.
Czemu prodiża pożądano równie mocno jak dziś thermomixa? Dlaczego pojawienie się napoju gazowanego Ptyś i ketchupu było tak wielkim wstrząsem? Czym był „wołciel”? Jak smakował krem sułtański? I dlaczego nie da się zapomnieć smaku dojrzałego pomidora na pajdzie chleba z masłem podanego w letni dzień?
Bo choć problemy i absurdy były wtedy codziennością, to – jak pisze autor – „jednak na 1 maja zawsze świeciło słońce, lody Bambino z wolna ściekały z patyka, żółty napój pity z plastikowej torebki smakował światowo, mleczne koktajle zostawiały wąsy, czereśnie jadło się prosto z drzewa, a w domu czekał makaron z jabłkami lub ryż z truskawkami. Do wyboru – na ciepło lub na zimno. Dzieciństwo, które przypadkiem przypadło na PRL”.
|