PL · paniswojegoczasu.pl

Z tej strony Ola Budzyńska


This email was sent

Is this your brand on Milled? Claim it.

 
 

Dzień dobry,

Z tej strony Ola Budzyńska. Tak jak obiecałam ostatnio – będę teraz dużo częściej pisała do Ciebie osobiście.
Po ostatnim newsletterze i mojej pogadance na Ig (nie musisz jej szukać – newsletter był jej pogłębieniem) dostałam MASĘ wiadomości od Was.
A konkretnie w zeszły weekend dostałam 430 wiadomości mejlowych i 836 wiadomości na IG. Z tych mejlowych około 40 czeka jeszcze na odpowiedź, a na IG przeczytałam i odpowiedziałam wszystkim. W ciągu 3 dni!
Nie pamiętam, żebym w ostatnich kilku latach zrobiła coś takiego.
I nie pamiętam, żebym w ciągu ostatnich lat była … tak otwarta na informację zwrotną od Was.
Pytałam Was jak odbieracie firmę PSC, jak odbieracie komunikację formy do Was, newslettery, posty, IG firmowe. No generalnie – wszystko.
I powiem tak – prawda, która mi napisałyście była bardzo gorzka do przełknięcia. Dostałam te grubo ponad tysiąc wiadomości, a w nich same konkrety mówiące o tym, że:
  • moje odsunięcie się od firmy być może mi pomogło, ale firmie zdecydowanie nie (prawda jest taka, że mi to również zaszkodziło, ale o tym kiedyś indziej)
  • nie oglądacie i nie słuchajcie komunikacji firmowej, bo jest dla Was bezosobowa i sucha. Od nikogo do nikogo.
  • brakuje Wam edukacji, która kiedyś była moim znakiem firmowym. Brakuje Wam mojej energii, uśmiechu, entuzjazmu, zagrzewania do działania
  • kiedyś uczyłyśmy jak się skupić, nie rozpraszać, zarządzać czasem online, a teraz same stałyśmy się rozpraszaczem – jesteśmy wszędzie, publikujemy mnóstwo i ciężko się w tym połapać, oraz nad tym nadążyć
  • treści edukacyjne, które publikujemy nie są wystarczającą pogłębione, a ich obecność i tak oznacza, że będziemy zaraz coś sprzedawać. Jest tego sporo, a przecież było dużo więcej. Czasem tak dosadnie, że aż mi łzy napływały do oczu (ja teraz z depresją strasznie szybko ryczę – trochę jak wtedy, gdy w ciążach byłam). Ale najważniejsze dla mnie jest to, że żadna z informacji od Was – nawet jeśli była bardzo krytyczna i bardzo dosadna – nie była wbijaniem szpili i nie była krytyką dla krytyki. Te informacje były bardzo konstruktywne i miały pozytywne intencje. Dodatkowo – nie wiem co mi się stało, jaki guzik się w mojej głowie wcisnął, lub jaka gałka przekręciła – ja czytałam Wasze informacje z dużą otwartością. Największą od lat. Z dzisiejszej perspektywy myślę sobie, że pierwsze objawy mojego wypalenia zawodowego, a później depresji, to był właśnie ten czas, kiedy zupełnie przestałam przyjmować od Was informacje zwrotne. W mejlach było prosto się na nie odciąć – po prostu ich nie czytałam, robił to za mnie mój zespół. A te na Ig mnie wkurzały, denerwowały, złościły. I wy mnie złościłyście. Że tak piszecie, że jak możecie, że ja tu własna krwawica itp.

Dzisiaj już wiem, co było przyczyną i pewnie kiedyś napiszę o tym więcej.

Dzisiaj widzę różnicę, bo choć wciąż uważam, że nie z każdą informację zwrotną muszę się zgadzać (Wy też nie musicie – informacje zwrotne nie są obiektywną prawdą), to jednak otwartość na ich przyjęcie i analizę jest przydatna. A w biznesie w zasadzie konieczna. Tak więc – będziemy dokonywać zmian. Niektóre będą bardzo małe i być może ich nie zauważycie. Niektóre większe (jak ten newsletter pisany przeze mnie).
Niektóre dzieją się jeszcze na zapleczu, bo jak zawsze – umowy, prawnicy, ustalenia - mają zawsze pierwszeństwo przed ogłoszeniem czegoś publicznie (i szczerze mówiąc nienawidzę tego całym sercem).
Niektóre będą stopniowe – w jednym tygodniu będzie po nowego, a w kolejnym po staremu. To nie dlatego, że zapomnieliśmy, tylko dlatego, że wciąż jesteśmy ludźmi i zwyczajnie nie wszystko możemy zmienić jednocześnie, nie na wszystko mamy czas (priorytety) i czasem coś będzie musiało zostać po staremu. Kurcze miałam Ci jeszcze napisać tyle rzeczy!!!
Chciałam napisać o internetowych igrzyskach, które się teraz dzieją nad Budzyńską i jej firmą (najśmieszniej wyglądających u osób, które kiedyś zwyczajnie kopiowały moje pomysły biznesowe, a teraz niby się tak bardzo przejmują moją sytuacją, a jednocześnie boczkiem wbijają swoją szpilkę). Chciałam Ci napisać o tym jak normalne są potknięcia, upadki i kryzysy w biznesie.
Czy wiesz, że Netflix kiedyś wysyłał płyty CD i bodajże dwa lata po otwarciu firmy musiał zwolnić praktycznie wszystkich swoich pracowników?
Historię wzlotu i upadku Apple pewnie wszyscy znacie.
Ale czy wiecie, że Lego – firma, którą wszyscy znamy – kiedyś stała na skraju bankructwa. A z naszego polskiego rynku – czy wiecie, że InPost – przez którego na pewno zamawiacie paczki – w 2016 roku musiał sprzedaż spółkę razem z 1000 pracowników, żeby przetrwać?
I jak zabawne jest to, że wszystkie świeże przedsiębiorczynie zabierające się za swój mały biznes, z wielką chęcią czytają książki o powstawaniu takich wielkich gigantów i te firmy są dla nich przykładem jak się budować, rozwijać, tworzyć markę itp. Ale trudna sytuacja w mojej firmie jest dla nich pożywką do tego, żeby obrzucić mnie błotem.
A ja – pomimo tego, że jestem chora, pomimo tego, że czasem muszę spać 16 godzin na dobę, że czasem muszę zmienić leki, co powoduje, że zataczam się cały dzień, a głowa boli mnie tak, jakby miała wybuchnąć – wiem, że z tej trudnej sytuacji wyjdą.
Bo wiem, gdzie się pogubiłam i wiem jakie błędy popełniłam (o tym też Wam napiszę kiedyś więcej) i wiem już co powinnam robić, a czego nie.
Ale będę pamiętać. To cecha, którą mam od zawsze. Mogę wybaczyć, ale będę pamiętać. No więc pamiętam, kto w chwili trudności podaje mi rękę, a kto wbija szpilkę okraszoną pięknymi słowami Chcę CI napisać o naszych planach, o moich przemyśleniach związanych z marką osobistą, o tym jak się łączy organizacja z depresją, o tym gdzie się zatraciłyśmy i będziemy burzyć, a potem budować od nowa.
No ale kurczę nie zdążę wszystkiego w jednym newsletterze napisać.

Ps1. W poniedziałek wyślę Ci newsletter sprzedażowy. Bo od poniedziałku obniżamy cenę kursu „Zrób to dziś” aż o 50%  (nie będę ściemniać – tak, po to, żeby ratować finanse). Ale odkładanie na później i depresja kochają się i tkwią razem w mocnym uścisku. A ja na odkładanie miliona rzeczy na później mam teraz nowe spojrzenie.

Ps 2. Jeśli masz ochotę mi coś napisać po tym newsletterze – pisz śmiało. Wszystkie odpowiedzi trafiają do mnie i nie czyta ich nikt inny. Zapewne nie odpowiem bardzo szybko, bo tych odpowiedzi potrafi być bardzo dużo, ale odpowiem. Bardzo długo Was nie słuchałam i teraz chcę to zmienić.

Całusy
Ola
Instagram
 
Youtube
 
Facebook


Pani Swojego Czasu Sp. z o.o.
Al. Pokoju 26/84 31-564 Kraków Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, XI Wydział Gospodarczy KRS, KRS 0000810602 Kapitał założycielski 100 000,00 PLN
NIP 6751717322 REGON 384740676


Sent to: -

Unsubscribe

Pani Swojego Czasu, Al. Pokoju 26/84, 31-564 Kraków, Polska

Are you sure?

Lists help you organize the brands that you care about. Your lists are private to you.